Straszna Opowieść nr 1.
Pewnego ciemnego i mrocznego popołudnia Marta i Jula poszły po kolegów.
Kiedy wszyscy byli już w kupce w ich ulubionym miejscu czyli na wzgórzu przy domu Kamila.
Przyjaciele opowiadali sobie przeróżne historie, dowcipy itp.
Nagle Karolowi wpadł pomysł.
-Hmmm...? Może wybierzemy się do starego zamku. Niby tam straszy.
-No sama nie wiem. - pomyślała Marta.
Historia zamku jest dla nich pewna : ''Kiedyśw ''zamku'' była wielka epidemia. Wszyscy służba i rodzina poumierali i nikt tam nie wchodził.''
''Zamku'' nie był to zamek był to tylko wielki dom bogatej rodziny, ale dzieci tak go nazywały.
-Chodźmy,-rzekł zawsze odważny Kamil.
No i ruszyli w pełnym składzie Kamil, Karol, Julia i Marta.
Dziewczyny bały się wejść, ale chłopcy dodawali im odwagi. W samym wejściu było widać wiele pajęczyn, i zboku jakieś tajemnicze drzwi.
-Wejdźmy tam...Plisss. - Odezwał się Karol.
-No pewnie, że włazimy.
I całą gromadą weszli do środka.
Tam było strasznie dziwnie, drzwi zatrzasnęły się, dzieci chciały szybko uciekać, ale nie mogli, nie mogli po prostu wyjść. Blisko okna ukazały się jasne postacie. Nie wiadomo nawet ile ich było.
-Duchy...duchy. Krzyknęli.
Duchy przedstawiały postać bardzo smutnego ducha. Jak by płakały i prosiły o pomoc. Naglę drzwi załopotały było tam już tych duchów aż tyle...że.
-Uciekajmy !!!!!!!!!!!!!
Z trudem Uciekli szybko przez otwarte okno.
Wszyscy uciekli został tylko Kamil. Nie mógł wyjść.
-Ratunku,Ratunku !
-Kamil nie możemy Cie wyciągnąć, twój pasek przeszkadza.
-Idźcie na policje albo gdzieś szybko.
I głos umilkł. Kamil stracił przytomność. Obudził się po kilku minutach. Stała nad nim postać. Nie da jej się opisać. Była straszna i taka tajemnicza. Postać chciała go zamknąć w krypcie. Raczej z niej już by nie wyszedł. Nagle usłyszał wielki hałas To chyba policja. Tak. To była policja przyjechali już.
Zauważyli Kamila w rogu, ale duchów już tam nie było. Kamila zabrano do szpitala, ale on nie mógł nic powiedzieć był w strasznym szoku.
Po 2 miesiącach wypuścili go do domu. Nie mógł sam chodzić, ani za bardzo mówić. To ten szok. Dzieci pytały co się stało. Ale gdy ktoś wspomniał o zamku chłopiec dostawał drgawek. Na następny dzień dzieci poszły z daleka zobaczyć zamek. W pewnej chwili on runął. Leżała tam tylko kartka z napisem. ''Dlaczego nam nie pomogliście ?'' Więcej już nigdy tam nie chodzili. Kamil po dwóch latach doszedł do siebie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz